12 lutego 2026 r. TSUE wydał wyrok w sprawie C-471/24 dotyczącej kredytu złotowego opartego na WIBOR. Oczekiwania były ogromne. Część rynku liczyła na podważenie samego wskaźnika referencyjnego. Tego w wyroku nie ma, co szybko zostało ogłoszone sukcesem sektora bankowego.
Tyle że ten wyrok nie jest prezentem dla banków. I warto to powiedzieć jasno.
Rozstrzygnięcie w dużej mierze pokrywa się z wcześniejszą opinią Rzecznik Generalnej TSUE. Kierunek był widoczny już kilka miesięcy temu. Z perspektywy prawnika procesowego zajmującego się sporami bankowymi to nie jest zaskoczenie. Trybunał konsekwentnie trzyma się swojej linii orzeczniczej dotyczącej ochrony konsumenta i przejrzystości umów.
Wyrok TSUE C-471/24 – czego dotyczyła sprawa?
Sprawa dotyczyła umowy kredytu złotowego zawartej w 2019 r. To kluczowe.
Umowa została zawarta już po wdrożeniu rozporządzenia BMR, które od 1 stycznia 2018 r. reguluje zasady funkcjonowania wskaźników referencyjnych w Unii Europejskiej.
Oznacza to, że TSUE oceniał WIBOR w realiach pełnej regulacji unijnej, nadzoru nad administratorem wskaźnika i formalnych wymogów dotyczących jego ustalania. Ten kontekst miał znaczenie dla rozstrzygnięcia.
W przypadku umów zawieranych przed 1 stycznia 2018 r. sytuacja regulacyjna była inna. Nie funkcjonował jeszcze unijny system nadzoru nad wskaźnikami referencyjnymi w obecnym kształcie. Wyrok C-471/24 nie przesądza wprost, jak należałoby oceniać takie „starsze” umowy.
Czy TSUE podważył WIBOR jako wskaźnik?
Nie.
TSUE wyraźnie oddzielił dwie płaszczyzny.
Pierwsza to legalność i sposób ustalania wskaźnika referencyjnego. W tym zakresie Trybunał wskazał, że WIBOR funkcjonuje w ramach rozporządzenia BMR i nie jest rolą sądu krajowego prowadzenie kontroli jego metodologii w ramach badania abuzywności umowy.
Argument polegający na ataku na sam mechanizm tworzenia wskaźnika został więc wyraźnie ograniczony.
Ale to nie zamyka sporu.
WIBOR a ochrona konsumenta – co nadal musi badać sąd?
Druga płaszczyzna dotyczy relacji bank–konsument.
TSUE przypomniał, że nawet jeśli element umowy odnosi się do regulowanego wskaźnika referencyjnego, sąd krajowy nadal ma obowiązek zbadać, czy postanowienia dotyczące zmiennego oprocentowania spełniają wymóg przejrzystości w rozumieniu dyrektywy 93/13.
Nie chodzi tylko o gramatyczną zrozumiałość klauzuli.
Chodzi o to, czy przeciętny konsument – na podstawie informacji przekazanych przed zawarciem umowy – mógł realnie ocenić ekonomiczne konsekwencje mechanizmu zmiennego oprocentowania.
To standard znany z orzecznictwa TSUE w sprawach frankowych, w tym z wyroku w sprawie państwa Dziubak (C-260/18).
Co wyrok TSUE oznacza procesowo dla kredytobiorców złotowych?
Ciężar sporu przesuwa się.
Nie wystarczy powiedzieć, że WIBOR jest wadliwy. Trzeba wykazać, że mechanizm zmiennego oprocentowania nie został przedstawiony w sposób pozwalający na świadomą decyzję.
W praktyce kluczowe stają się pytania:
- jakie informacje bank przekazał przed zawarciem umowy,
- czy przedstawiono symulacje wzrostu stóp procentowych,
- czy wyjaśniono, od czego zależy poziom WIBOR i jak wpływa na wysokość rat,
- czy konsument mógł porównać różne modele oprocentowania.
To kwestie dowodowe. Dokumenty, formularze informacyjne, procedury sprzedażowe, czasem zeznania świadków.
W sporach o WIBOR po 2018 roku wygra nie ten, kto uderza we wskaźnik jako taki. Wygra ten, kto precyzyjnie pokaże, jak wyglądał proces informowania klienta i czy rzeczywiście umożliwiał świadomą ocenę ryzyka.
Czy możliwe jest unieważnienie umowy opartej na WIBOR?
To zależy od konkretnej sprawy.
Jeżeli sąd krajowy uzna, że postanowienia dotyczące zmiennego oprocentowania są abuzywne, powstaje pytanie o dalszy los umowy:
- czy można ją utrzymać bez WIBOR,
- czy możliwe jest zastąpienie wskaźnika innym miernikiem,
- czy umowa upada w całości.
TSUE w sprawie C-471/24 nie rozstrzygał tych wariantów wprost, bo to należy do sądu krajowego. Kierunek z dotychczasowego orzecznictwa jest jednak znany: po eliminacji klauzuli niedozwolonej sąd nie może jej dowolnie „naprawiać”, chyba że istnieje przepis dyspozytywny pozwalający wypełnić lukę.
Bez euforii, bez kapitulacji
Wyrok TSUE w sprawie WIBOR nie jest rewolucją. Nie unieważnia masowo kredytów złotowych. Nie daje automatycznego klucza do wygranej.
Ale też nie zamyka drogi kredytobiorcom.
Potwierdza jedno: nawet w odniesieniu do regulowanego wskaźnika referencyjnego sąd krajowy ma obowiązek badać przejrzystość i uczciwość postanowień umowy z perspektywy konsumenta.