Prawo pracy w dobie koronawirusa

Pandemia koronawirusa to problem, który ma wiele wymiarów i wpływa na wiele aspektów naszego życia. Konieczność zamknięcia zakładów pracy, czy przerwane łańcuchy dostaw, powodują, że wielu przedsiębiorców utraciło lub utraci płynność finansową. Zaczynają pojawiać się pytania, jak wyważyć w tych okolicznościach interesy pracodawców i pracowników. W pierwszej kolejności, warto spróbować się porozumieć. Sytuacja jest bardzo trudna i niespotykana. Każda z tych dwóch grup (pracodawcy i pracownicy) mają swoje racje i które często ciężko pogodzić. Jednak obie strony powinny mieć na uwadze, że ta kryzysowa sytuacja kiedyś się skończy, a skutki podjętych teraz decyzji mogą mieć bardzo negatywny wpływ na przyszłość.

Przez ostatni tydzień wszelkie fora internetowe dotyczące prawa zostały zdominowane przez pytania z zakresu prawa pracy, związane z problemami wywołanymi przez koronawirusa.  Postanowiłam zgromadzić dla Was najczęściej zadawane pytania w jednym miejscu i udzielić na nie odpowiedzi.

Pracuję w oparciu o umowę o pracę, pracodawca każe mi pójść na urlop bezpłatny z uwagi na koronawirusa, czy jest to zgodne z prawem?

Nie, zgodnie z kodeksem pracy, urlop bezpłatny może być udzielony tylko na wniosek pracownika. Pracodawca nie ma prawa zmusić pracownika do wzięcia takiego urlopu.

Pracuję w oparciu o umowę o pracę, pracodawca każe mi pójść na urlop wypoczynkowy z uwagi na koronawirusa, czy jest to zgodne z prawem?

Co do zasady, pracodawca nie może zmusić pracownika do wzięcia urlopu wypoczynkowego. Jednakże należy pamiętać, że są 2 przypadki, w których pracodawca może to zrobić.

  • Pierwszy z nich ma miejsce wtedy, kiedy pracownik pozostaje w okresie wypowiedzenia umowy o pracę. Pracodawca może wtedy skierować takiego pracownika na urlop wypoczynkowy w wymiarze przysługującego mu urlopu do dnia zakończenia stosunku pracy.
  • Drugi przypadek, to skierowanie pracownika na urlop zaległy (czyli niewykorzystany urlop
    z poprzedniego roku kalendarzowego). Tutaj jednak, należy pamiętać, że na chwilę obecną stanowisko Sądu Najwyższego i Państwowej Inspekcji Pracy są rozbieżne. Sąd Najwyższy stoi na stanowisku, że takie przymusowe skierowanie pracownika na urlop jest możliwe. Państwowa Inspekcja Pracy uważa jednak, że skierowanie pracownika na zaległy urlop także powinno być z nim ustalone. Finalnie, w przypadku sporu, sprawę będzie musiał rozstrzygnąć sąd, niemniej pracodawca może argumentować swoją decyzję stanowiskiem Sądu Najwyższego w tym zakresie.

Mój pracodawca każe mi podpisać „wypowiedzenie umowy o pracę za porozumieniem stron”
z uwagi na koronawirsa, co robić?

W pierwszej kolejności zwracam uwagę na często powielany błąd – „wypowiedzenie umowy o pracę za porozumieniem stron” nie istnieje. Umowa o pracę może być wypowiedziana zarówno przez pracodawcę, jak i pracownika. Za porozumieniem stron można, natomiast, umowę o pracę rozwiązać. Istotnym jest, że do rozwiązania stosunku pracy za porozumieniem stron potrzebne jest właśnie to porozumienie. Innymi słowy, obie strony są zgodne co do tego, że chcą rozwiązać umowę o pracę. Pracodawca nie ma prawa zmusić pracownika do podpisania oświadczenia o rozwiązaniu stosunku pracy za porozumieniem stron. Bez zgody pracownika, pracodawca może jedynie wypowiedzieć mu umowę. Pracodawca powinien jednak pamiętać, że wypowiedzenie umowy o pracę na czas nieokreślony musi być odpowiednio uzasadnione. W przypadku, gdy uzasadnienia nie ma lub jest ono wątpliwe, pracownik może się odwołać do sądu.

Pracuję w oparciu o umowę o pracę, mój zakład pracy został zamknięty z uwagi na koronawirusa, czy i jakie wynagrodzenie otrzymam za czas przestoju?

Zarówno orzecznictwo sądów powszechnych, jak i Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej stoją na stanowisku, iż w takiej sytuacji mamy do czynienia z przestojem.

Wobec powyższego, za czas przestoju należy się tzw. wynagrodzenie przestojowe. Jest to wynagrodzenie wynikające z osobistego zaszeregowania pracownika, określonego stawką godzinową lub miesięczną, nie niższe od wysokości minimalnego wynagrodzenia za pracę. Czym jest to wynagrodzenie? Jest to tzw. wynagrodzenie zasadnicze. Wynagrodzenie zasadnicze to podstawowa kwota, którą otrzymuje pracownik za pracę. W jego skład nie wchodzą premie, prowizje, diety. Jeżeli wynagrodzenie jest ukształtowane w ten sposób, iż znaczna jego część to premia lub prowizja uzależniona od wyników, to niestety, pracownik musi liczyć się z tym, że wynagrodzenie przestojowe będzie wypłacane z pominięciem tych elementów.

Jeżeli wynagrodzenie wynikające z osobistego zaszeregowania pracownika, określonego stawką godzinową lub miesięczną nie zostało wyodrębnione przy określaniu warunków wynagradzania (np. przy pracy na akord) to będzie to 60% wynagrodzenia. W tym przypadku wynagrodzenie także nie może być niższe od wysokości minimalnego wynagrodzenia za pracę, ustalanego na podstawie odrębnych przepisów.

Wynagrodzenie przestojowe przysługuje tylko i wyłącznie wtedy, kiedy pracownik pozostawał
w gotowości do wykonywania pracy. W sytuacji, w której przestój spowodowany jest z winy pracownika, wynagrodzenie przestojowe nie przysługuje.

Pracuję w oparciu o umowę o pracę, obawiam się zarażenia koronawirusem, czy mogę odmówić wykonywania obowiązków służbowych?

Co do zasady, jeśli warunki pracy stwarzają bezpośrednie zagrożenie dla zdrowia lub życia pracownika, ten ma prawo powstrzymać się od wykonywania pracy. O swojej decyzji pracownik powinien niezwłocznie poinformować swojego pracodawcę. Za czas powstrzymania się od pracy w związku
z warunkami pracy stwarzającymi bezpośrednie zagrożenie dla zdrowia i życia pracownika, pracownik zachowuje prawo do wynagrodzenia.

Ale uwaga! Należy najpierw ustalić, czy warunki pracy stwarzają to bezpośrednie zagrożenie dla zdrowia lub życia pracownika. Wydaje się, iż jeśli w zakładzie pracy nie stwierdzono przypadku zakażenia koronawirusem, a pracodawca dokłada wszelkich starań, aby zapewnić swoim pracownikom bezpieczne i higieniczne warunki pracy (w miarę możliwości, jakie aktualnie mamy), to sam strach przez potencjalnym zarażeniem się w miejscu pracy nie jest wystarczający, aby się od niej bez konsekwencji powstrzymać.

Pracuję w oparciu o umowę zlecenie, czy przysługuje mi jakieś wynagrodzenie w związku z zamknięciem zakładu pracy przez koronawirusa?

Po pierwsze, z przykrością muszę Cię poinformować, iż praca na podstawie umowy zlecenia nie podlega pod kodeks pracy. Wobec powyższego, nie masz, co do zasady, przywilejów, jakie daje kodeks pracy.

Sprawdź, czy Twoja umowa zlecenie przewiduje jakiekolwiek rozwiązania, które mogą znaleźć zastosowanie w takiej sytuacji.

Dobra wiadomość jest taka, iż rząd planuje wprowadzić pomoc dla osób takich, jak Ty. Śledź na bieżąco doniesienia medialne oraz rządowe strony internetowe.

Powyższe odpowiedzi na pytania zostały przygotowane na podstawie stanu prawnego z dnia 22 marca 2020 roku. Mając na uwadze fakt, iż sytuacja jest bardzo dynamiczna, a rząd planuje szereg zmian
w prawie celem zminimalizowania negatywnych następstw ekonomicznych pandemii, należy każdorazowo upewnić się, że stan prawny w zakresie omawianych zagadnień nie uległ zmianie.

Jeśli jesteś pracownikiem i masz wątpliwości odnośnie do swoich praw i obowiązków pracowniczych w związku z koronawirusem zapraszam do kontaktu.

Jeśli jesteś pracodawcą i zastanawiasz się jak rozwiązać problemy pracownicze w związku z koronawirusem – także pozostaję do Twojej dyspozycji.

Informuję, iż  tej trudnej dla wszystkich sytuacji, udzielam porad prawnych także telefonicznie, mailowo oraz w formie telekonferencji.

 

Skuteczna windykacja – czyli krótki poradnik, jak sprawnie odzyskać swoje pieniądze.

Skuteczna windykacja – czyli krótki poradnik, jak sprawnie odzyskać swoje pieniądze.

Czy to w życiu prywatnym, czy też w biznesie zdarzają się sytuacje, w których ktoś nie kwapi się, aby oddać nam pożyczone pieniądze lub zapłacić za zamówione towary, czy też usługi. Mogą to być kwoty drobne, za które życia sobie nie ułożymy, ale zawsze moglibyśmy sobie kupić coś ładnego ? Zdarza się jednak i tak, że kilka niezapłaconych faktur powoduje utratę płynności finansowej firmy.
Co zrobić, aby być przygotowanym na sytuacje, kiedy jedyną możliwą opcją na odzyskanie naszych pieniędzy będzie droga sądowa? Poniżej przedstawiam kilka wskazówek.

1) Dbaj o porządek w dokumentach
W teorii wszyscy wiemy, jak bardzo istotne jest spisanie odpowiedniej umowy, a następnie prawidłowe jej zarchiwizowanie. No właśnie, w teorii. W praktyce, natomiast, często przymykamy oko na tego typu rzeczy z różnych względów: bo to rodzina, przyjaciel, który nigdy nas nie zawiódł,
czy wieloletni kontrahent. Oczywistym jest, że tak w życiu prywatnym, jak i w biznesie opieramy się głównie na relacjach międzyludzkich i zaufaniu, jednak zawsze trzeba pamiętać, że umowy spisuje się na złe czasy. Jeśli wszystko jest w porządku, mało kto do nich zagląda i się na nie powołuje. Wyjście
z inicjatywą podpisania umowy nie powinno być odbierane jako brak zaufania, a wręcz przeciwnie – jako znak, że chcemy do tematu podejść uczciwie. Dynamika biznesu także nie zawsze sprzyja podpisywaniu umów. Przedsiębiorcy, zwłaszcza ci pozostający w stałych relacjach biznesowych często załatwiają pewne sprawy na bieżąco i na telefon. I znów – póki wszystko się zgadza, nie ma problemu. Mając na uwadze fakt, że nie znamy dnia, ani godziny, kiedy coś przestanie się zgadzać, warto zadbać o to, aby takie ustalenia były potwierdzone chociażby mailowo.

2) Wyznacz rozsądne granice i zachowaj czujność
Kilkudniowe opóźnienie w zapłacie faktury, czy w zwrocie pożyczki, nie musi od razu zwiastować poważnych problemów. Niemniej, warto kontrolować terminy płatności i starać się egzekwować należności w terminie. Zarówno w życiu prywatnym, jak i w biznesie zdarzają się jednak sytuacje,
że czy to z przyczyn technicznych, czy też losowych pojawia się delikatny poślizg w zwrocie pieniędzy. Należy jednak pamiętać, że odroczenie terminu płatności, to tylko i wyłącznie nasza dobra wola, a nie obowiązek. Chociaż z drugiej strony, zakładam, że nikt nie chce wywoływać poruszenia wśród bliskich lub też grozić kontrahentowi sądem, z uwagi na kilka dni opóźnienia w uregulowaniu należności. Jeśli jest to jednostkowa sytuacja, a druga strona wywiązuje się z zobowiązania w ustalonym przez was dodatkowym terminie do zapłaty, nie ma większych powodów do obaw. Niestety, może się okazać,
że będzie dokładnie odwrotnie. Dlatego bardzo ważne jest wyznaczenie rozsądnych granic
i zachowanie czujności. Jeśli opóźnienia w zapłacie są coraz częstsze, a druga strona nie dotrzymuje waszych dżentelmeńskich umów w przedmiocie odroczenia spłaty, to najprawdopodobniej jej uczciwe intencje się skończyły, bądź ma ona poważne kłopoty finansowe, a to bardzo zły znak. Podjęcie decyzji o skierowaniu sprawy o zapłatę do sądu bywa trudne. Bardzo dużo kosztuje nas dbanie o relacje
w życiu prywatnym, czy też w biznesie, dlatego nie chcemy narażać ich na szwank bez poważnych powodów. W efekcie, często spotykam się z sytuacjami, w których klient nie był w stanie wyznaczyć rozsądnych granic i przez dłuższy czas godził się na utrzymywanie niekorzystnej dla niego sytuacji
w imię dobrych relacji, a zadłużenie rosło z miesiąca na miesiąc.

3) Działaj szybko
Jeśli okaże się, że zadłużenie rośnie, a druga strona ciągle nas zwodzi lub nie wykazuje woli polubownego rozwiązania sprawy, działaj szybko. Trzeba pamiętać, że nie żyjemy w próżni. Jeśli nasz dłużnik nie reguluje zobowiązań wobec nas, najprawdopodobniej ma także inne zaległości płatnicze. Im szybciej podejmiemy działania w celu dochodzenia naszych praw, tym większa szansa, że odzyskamy pieniądze. Zwłoka może spowodować, że nie będziemy jednymi z pierwszych do odzyskania naszych pieniędzy, a jednymi z wielu. Może być więc i tak, że zanim uzyskamy wyrok sądu i skierujemy sprawę do komornika, w majątku dłużnika nie będzie już nic, z czego będziemy mogli zaspokoić nasze roszczenie. Co więcej, może się także zdarzyć, że do tego czasu, dłużnik, w obawie przed komornikiem, zdąży upłynnić lub ukryć swój majątek. I cóż z tego, że będziemy mieli w ręku prawomocny wyrok, jeśli nie będzie możliwości jego wyegzekwowania.

4) Powierz swoją sprawę profesjonaliście
Być może wydaje się, że samodzielne napisanie pozwu o zapłatę jest proste. Otóż, wszystko jest proste, jeśli dokładnie wie się jak to zrobić. Żeby mieć pewność, że pozew jest skonstruowany poprawnie oraz zminimalizować ryzyko nieprzyjemnych niespodzianek w toku procesu warto skorzystać z pomocy profesjonalnego pełnomocnika. Ponadto, proces to dopiero jeden z etapów dochodzenia należności. W przypadku problematycznych dłużników niezwykle istotne jest także postępowanie egzekucyjne. Czasem zwykły wniosek o zajęcie wynagrodzenia za pracę oraz kont bankowych może nie wystarczyć, bo dłużnik zwyczajnie nie pracuje (lub też nie pracuje legalnie), a jego konta bankowe są puste. Warto mieć wtedy wsparcie profesjonalnego pełnomocnika, który zaproponuje inne, niestandardowe rozwiązania prawne.

Alimenty – od czego zależy ich wysokość?

Alimenty – od czego zależy ich wysokość?

Kwestia alimentów na wspólne, małoletnie dziecko, bywa tak samo drażliwa, jak kwestia rozwodu pomiędzy rodzicami. Osią sporu jest oczywiście ich wysokość. W świetle prawa, wysokość alimentów winna odpowiadać usprawiedliwionym potrzebom uprawnionego do alimentów (dziecka) oraz możliwościom finansowym rodzica zobowiązanego do ich płacenia. Wytyczne zawarte w przepisach prawa są dość ogólne, jednakże wbrew pozorom, ma to sens, bo każdą sprawę o alimenty należy traktować bardzo indywidualnie.

Usprawiedliwione potrzeby dziecka
Na początek trzeba pamiętać, że nie ma jedynego właściwego katalogu potrzeb, które Sąd uznaje za usprawiedliwione. Wszystko zależy od stanu faktycznego konkretnej sprawy. Co do zasady, dzieci mają prawo do życia na takiej stopie życiowej, jak rodzice. Wobec powyższego, potrzeby uznane za uzasadnione każdorazowo mogą być trochę inne. Przykładowo, przy założeniu, że stopa życiowa rodziców jest niska, za uzasadnione zostaną uznane podstawowe potrzeby dziecka, takie jak: wyżywienie, odzież, opłaty za mieszkanie, media, czy przedszkole. Inaczej będzie się kształtować sytuacja dzieci, które żyją wraz z rodzicami dostatnio. Za uzasadnione mogą być wtedy uznane wydatki na dodatkowe zajęcia dziecka (nawet bardzo wyszukane), zagraniczne wakacje, rozrywkę, czy czesne w prywatnej szkole. Wraz ze wzrostem zamożności rodziców, rozszerza się katalog uzasadnionych potrzeb dziecka, co jest naturalne.
Do wytoczenia powództwa o alimenty należy się porządnie przygotować. Poważnych i tych drobnych wydatków na dziecko jest przecież cała masa. Dlatego dobrze jest wynotować wszystkie wydatki na dziecko, tak aby nic nie umknęło. Dodatkowo, trzeba pamiętać, iż wysokość uzasadnionych wydatków trzeba przed Sądem udowodnić. W tym celu dobrze jest dysponować imiennymi fakturami Vat wystawionymi przy nabyciu towarów i usług niezbędnych dziecku, potwierdzeniami przelewów itp.

Możliwości finansowe rodzica zobowiązanego do płacenia alimentów
Warto podkreślić, iż możliwości finansowe nie muszą pokrywać się z sytuacją finansową takiego rodzica. Możliwości finansowe są wypadkową kilku kwestii: wykształcenia, umiejętności, aktualnego stanu rynku pracy, stanu zdrowia i sytuacji osobistej. Brak osiągania jakichkolwiek dochodów lub też niskie dochody wcale nie muszą oznaczać, że zasądzone alimenty także będą niskie. Otóż, zobowiązany, który nie wykorzystuje w pełni swojego potencjału do osiągania dochodów może być obciążony alimentami w wyższej wysokości, określonymi na podstawie jego hipotetycznych możliwości zarobkowych. Coraz częściej można spotkać się z sytuacją, w której Sąd wprost wskazuje, iż biorąc pod uwagę wykształcenie zobowiązanego rodzica, jego doświadczenie zawodowe i aktualną sytuację na rynku pracy, mógłby on zarabiać zdecydowanie więcej, gdyby tylko podjął starania o lepiej płatną pracę. Powyższe pomaga też w sytuacji, w której zobowiązany rodzic ukrywa swoje dochody lub celowo trwoni swój majątek, aby uniknąć zobowiązań alimentacyjnych. Niska pensja lub jej brak, nie jest z automatu wyznacznikiem wysokości alimentów.
Oczywiście, może to działać także w drugą stronę. Łatwo sobie wyobrazić sytuację, w której zobowiązany do płacenia alimentów ma także kilkoro innych dzieci z poprzedniego lub obecnego związku. W takiej sytuacji nawet odpowiednio wysoka pensja nie spowoduje niebotycznych alimentów, gdyż oczywistym jest, że z pensji tej rodzic musi łożyć na wszystkie swoje dzieci, a nie tylko na jedno.

Podział kosztów utrzymania dziecka pomiędzy rodziców
Zaspokajanie uzasadnionych potrzeb dziecka to nie tylko wkład czysto finansowy. Co do zasady utrzymanie dziecka obciąża oboje rodziców po równo. Nie oznacza to jednak, że rodzic zobowiązany do płacenia alimentów pokrywa wyłącznie połowę kosztów utrzymania dziecka. Wykonanie obowiązku alimentacyjnego względem dziecka może polegać w całości lub części na osobistych staraniach o jego utrzymanie lub wychowanie. Wobec powyższego, ustalając podział kosztów utrzymania dziecka pomiędzy rodziców Sąd bierze pod uwagę fakt, iż jedno z rodziców codziennie czyni osobiste starania w celu wychowania i utrzymania dziecka. To na jego barkach spoczywają codzienne obowiązki związane z posiadaniem dziecka. Wobec powyższego, często spotykanym wariantem jest taki, w którym Sąd obciąża rodzica, który nie mieszka z dzieckiem, kosztami jego utrzymania w większej wysokości, niż rodzica, który dziecko na co dzień wychowuje.

Upadłość konsumencka – nadchodzą zmiany

Upadłość konsumencka jest bardzo dużą szansą dla dłużników na wyjście z finansowych kłopotów. Statystyki pokazują, że z możliwości ogłoszenia upadłości konsumenckiej korzysta coraz więcej zadłużonych osób. Celem przedmiotowego postępowania jest uzyskanie przez dłużnika oddłużenia i umożliwienie mu powrotu do normalnego funkcjonowania w obrocie cywilnoprawnym.
Od dłuższego czasu trwały prace nad nowelizacją przepisów dotyczących upadłości konsumenckiej. I tak oto już niebawem wyjście z długów będzie możliwe na innych zasadach. Samo ogłoszenie upadłości konsumenckiej będzie łatwiejsze, ale tak naprawdę, kluczowy będzie etap po jej ogłoszeniu.

Co się zmieniło? W pierwszej kolejności warto wspomnieć, że z upadłości konsumenckiej będą mogli skorzystać także przedsiębiorcy prowadzący jednoosobową działalność gospodarczą. Dotychczas ta instytucja była zarezerwowana dla osób fizycznych. Ta zmiana prowadzi do rozszerzenia kręgu uprawnionych do złożenia wniosku o upadłość.
Łatwiej będzie ogłosić upadłość konsumencką także z uwagi na złagodzenie przesłanek jej ogłoszenia. Na chwilę obecną Sąd oddala wniosek o ogłoszenie upadłości, jeżeli dłużnik doprowadził do swojej niewypłacalności lub istotnie zwiększył jej stopień umyślnie lub wskutek rażącego niedbalstwa.

Po wejściu w życie nowelizacji, zawinienie dłużnika w doprowadzeniu do niewypłacalności lub istotnego zwiększenia tego stanu nie będzie brane pod uwagę przez Sąd przy rozpatrywaniu wniosku o ogłoszenie upadłości. W związku z tym nawet taki dłużnik, który w sposób lekkomyślny zadłużył się ponad miarę, będzie mieć szansę na skorzystanie z tego rozwiązania.

Po ogłoszeniu upadłości możliwe będą 3 rozwiązania, w zależności od stanu faktycznego:

  • brak umorzenia wierzytelności, jeśli zostanie ustalone, że dłużnik celowo doprowadził do powstania zadłużenia i pokrzywdzenia wierzyciela, np. poprzez trwonienie majątku,
  • ustalenie planu spłaty na okres nie krótszy niż 3 lata i nie dłuższy niż 7 lat oraz umorzenie pozostałych długów po wykonaniu planu spłaty, jeśli do zadłużenia dojdzie na skutek rażącego niedbalstwa dłużnika lub w wyniku jego zaniechań,
  • ustalenie planu spłaty na okres do 3 lat oraz umorzenie pozostałych długów po wykonaniu planu spłaty, jeśli do zadłużenia doszło bez winy dłużnika.

W wyjątkowych sytuacjach będzie możliwe umorzenie niespłaconych długów od razu bez konieczności wyznaczania planu spłaty, jednakże jest to opcja pozostawiona dla naprawdę szczególnych przypadków np. trwałego i nieodwracalnego kalectwa dłużnika skutkującego brakiem możliwości podjęcia pracy zarobkowej oraz nieposiadania żadnego majątku, z którego możliwe byłoby zaspokojenie wierzycieli.

Wprowadzona zostanie także możliwość warunkowego umorzenia wierzytelności na okres 5 lat. Jeżeli sytuacja dłużnika, na chwilę ogłoszenia upadłości konsumenckiej, uniemożliwia dokonywanie jakichkolwiek spłat, ale nie jest pewne, że jest to stan stały, sąd będzie mógł warunkowo umorzyć wierzytelności.

Wydawać by się mogło, że po zmianach będzie łatwiej, ale czy na pewno? Jak wynika z powyższego, samo uzyskanie statusu bankruta będzie prostsze, jednak  może nie przynieść pożądanego skutku w postaci umorzenia zobowiązań, a co za tym idzie, będzie dla dłużnika zupełnie bezwartościowe. Warto, wobec tego, skorzystać z pomocy profesjonalnego pełnomocnika, który oceni, czy w Waszym przypadku warto poczekać na zmiany w prawie, czy też korzystniej będzie złożyć wniosek jeszcze przed wejściem w życie nowelizacji.

Co zrobić, gdy otrzymasz list od funduszu sekurytyzacyjnego?

Otrzymywanie takiej korespondencji, to na pewno nic miłego. Zwykle oznacza to, że Twój wierzyciel nie chce inwestować już energii oraz środków w windykację Twojego długu i sprzedał go innej firmie.
Co zrobić, gdy taki list przyjdzie do Ciebie? Przede wszystkim – nie ignorować! Obojętnie, czy masz świadomość swojego zadłużenia, czy też pierwszy raz na oczy widzisz nazwę firmy, której rzekomym dłużnikiem byłeś – musisz zareagować.

W pierwszej kolejności należy zweryfikować, czy faktycznie jest się dłużnikiem firmy, która jest wskazana w liście. Pamiętaj, że na rynku istnieje cała masa nieuczciwych firm, które liczą, że osoba która otrzyma list z informacją o długu i której pogrozi się postępowaniem sądowym, wpłaci dobrowolnie wskazaną w liście kwotę, nawet jeśli totalnie nie będzie kojarzyła skąd opisany dług się wziął. Ofiarami takich firm padają bardzo często osoby starsze i niesamodzielne. Sama, w swojej praktyce zawodowej, spotkałam się z przykładem takiego naciągania. Kilkanaście lat temu jedna z firm wysyłała przypadkowym ludziom książki, których nie zamawiali. „Obdarowany” książką, zgodnie z poleceniem tej firmy miał ją odesłać lub za nią zapłacić. Większość osób ignorowała to, do czego mieli prawo, bo nikt nie ma obowiązku ponosić kosztów w związku z produktem, którego nie zamówił. Aż tu nagle, po kilkunastu latach, przychodził list z informacją o konieczności spłaty długu. Wystarczyło wystosowanie jednego pisma, aby nieuczciwa firma zaniechała dalszego nagabywania rzekomego dłużnika.

Skoro ustaliłeś już, że to Twój dług został sprzedany innej firmie, która teraz dochodzi zwrotu pieniędzy we własnym imieniu, to najczęściej firmą tą będzie tzw. fundusz sekurytyzacyjny. Twój dotychczasowy wierzyciel oraz fundusz sekurytyzacyjny mogli zawrzeć umowę cesji wierzytelności, co w konsekwencji doprowadziło do zmiany podmiotu, któremu jesteś winien pieniądze.

Na sprzedaż długu Twój wierzyciel nie potrzebuje Twojej zgody, natomiast w dalszym ciągu o fakcie zmiany wierzyciela musisz zostać poinformowany.

Jeśli masz jakiekolwiek wątpliwości co do pochodzenia rzekomego długu, zupełnie nie kojarzysz okoliczności, w jakich mógłby powstać, to pamiętaj, że masz prawo oczekiwać stosownych wyjaśnień od firmy, która się do Ciebie zgłosiła z żądaniem spłaty zobowiązania.

Jeśli natomiast wiesz skąd pochodzi dług, który fundusz sekurytyzacyjny chce odzyskać, to należy zweryfikować, czy aby dług ten nie jest przedawniony. Wysyłanie wezwań do zapłaty oraz ponagleń przez fundusze sekurytyzacyjne odnośnie do długów, które są już przedawnione, jest częstą praktyką. Wynika to z faktu, iż po upływie terminu przedawnienia nie ma możliwości domagania się zapłaty przez konsumenta swojego długu. Co za tym idzie, firma, która próbuje odzyskać przedawniony dług nie skieruje sprawy na drogę postępowania sądowego, bo nie ma szans na wygraną (aktualnie, w sprawach które dotyczą konsumenta, Sąd bada przedawnienie
z urzędu). Jedyną możliwością jest skierowanie do dłużnika wezwania do zapłaty i oczekiwanie na to, że któryś dłużnik przeoczy upływ terminu przedawnienia i w obawie przed skierowaniem sprawy do Sądu, sam dobrowolnie ureguluje swój dług. Pamiętaj jednak, że w świetle prawa nie można nikogo zmusić do zapłaty przedawnionego długu.

Może też okazać się tak, że dług nie będzie przedawniony. Czy wtedy jest jakaś szansa na wyjście z tej sytuacji? Oczywiście! Musisz wiedzieć, że fundusze sekurytyzacyjne i inne firmy skupujące długi, nabywają je za mały procent ich wartości. Z uwagi na ten fakt warto z takimi firmami negocjować, gdyż może się okazać, że zadowolą się znacznie niższą kwotą niż wyjściowa i podpiszecie korzystną ugodę.

Nowelizacja kodeksu postępowania cywilnego – powrót odrębnego postępowania w sprawach gospodarczych

W dniu 7 listopada 2019 roku weszła w życie duża nowelizacja kodeksu postępowania cywilnego. Ustawodawca postanowił wprowadzić wiele zmian w procedurze cywilnej, a jedną z nich – kluczową dla wszystkich przedsiębiorców – jest wprowadzenie odrębnego postępowania w sprawach gospodarczych.

Z założenia, wprowadzenie odrębnej procedury dla spraw gospodarczych ma służyć przyspieszeniu rozpoznawania tychże spraw.
W znowelizowanych przepisach wskazano, że Sąd ma obowiązek prowadzić postępowanie w ten sposób, aby sprawa została rozstrzygnięta w terminie 6 miesięcy od dnia złożenia odpowiedzi na pozew. Idea przyspieszenia postępowań wydaje się być słuszna, chociaż ciężko na chwilę obecną stwierdzić, czy taki obowiązek nałożony przez ustawodawcę na Sąd przyniesie spodziewany efekt.

Aby jednak wypełnić przyjęte założenia ustawodawca nałożył na strony postępowania w sprawach gospodarczych szereg obostrzeń, z którymi każdy przedsiębiorca powinien się zapoznać, przed wystąpieniem z roszczeniem na drogę sądową.

W pierwszej kolejności warto pamiętać, że co do zasady wyłączono możliwość zmiany przedmiotu roszczenia. Wobec tego przedsiębiorca będzie zmuszony do skrupulatnego wyliczenia wartości przedmiotu sporu, co może być szczególnie kłopotliwe przy sprawach odszkodowawczych (w sytuacji, gdy do udowodnienia zakresu szkody będzie potrzebna opinia biegłego sądowego). Ponadto, nowelizacja wyłącza możliwość wytoczenia powództwa wzajemnego. Pozwany, chcąc dochodzić swoich roszczeń względem powoda, będzie musiał wytoczyć osobne powództwo.

Znaczne zmiany zostały wprowadzone także do postępowania dowodowego. Powód oraz pozwany będą zobowiązani do przedstawienia wszelkich twierdzeń i dowodów uzasadniających swoje stanowisko już w pierwszym piśmie procesowym. Wobec tego, powód będzie musiał przedstawić wszystkie swoje argumenty w pozwie, a pozwany w odpowiedzi na pozew, pod rygorem ich pominięcia na dalszym etapie postępowania. Ustawodawca pozostawił możliwość powoływania kolejnych twierdzeń i dowodów na dalszym etapie postępowania, jeśli ich powołanie wcześniej nie było możliwe albo jeśli potrzeba ich powołania wynikła później. Nowością, natomiast, jest wyznaczenie terminu do dokonania tej czynności. Przedsiębiorca ma na to jedynie dwa tygodnie od dnia, w którym powołanie nowych twierdzeń i dowodów stało się możliwe lub wynikła potrzeba ich powołania.

Kolejną nowością jest możliwość zawarcia pomiędzy stronami umowy dowodowej. Przedsiębiorcy będą mogli już przy zawieraniu umowy określić, jakich dowodów nie będą mogli używać przeciwko sobie w Sądzie w przypadku ewentualnego sporu.

Wprowadzając nowelizację ustawodawca postanowił także ograniczyć przeprowadzanie dowodów z zeznań świadków.
Dowód z zeznań świadków Sąd będzie mógł dopuścić jedynie wtedy, gdy po wyczerpaniu innych środków dowodowych lub w ich braku pozostały niewyjaśnione fakty istotne dla rozstrzygnięcia sprawy. Dodatkowo, nowelizacja wprowadza ograniczenie możliwości wykazywania czynności strony w inny sposób niż dokumentem. Przedsiębiorcy będą zobowiązani do przedstawienia dokumentów potwierdzających wszelkie czynności, w szczególności oświadczenia woli lub wiedzy, z którymi prawo łączy nabycie, utratę lub zmianę uprawnień strony w zakresie danego stosunku prawnego. Powoływanie innych dowodów na te okoliczności będzie możliwe tylko wtedy, jeśli strona wykaże, że nie może przedstawić dokumentu z przyczyn od niej niezależnych.

Ustawodawca przewidział także sankcje dla przedsiębiorców, którzy będą uchylać się od prób polubownego rozwiązania sporu na etapie przedsądowym. Niezależnie od wyniku sprawy Sąd będzie miał możliwość obciążenia kosztami procesu w całości lub części stronę, która przed wytoczeniem powództwa zaniechała próby dobrowolnego rozwiązania sporu, uchyliła się od udziału w niej lub uczestniczyła w niej w złej wierze i przez to przyczyniła się do zbędnego wytoczenia powództwa lub wadliwego określenia przedmiotu sprawy.

Wobec wprowadzonych zmian, istotnym jest, aby starannie przygotować się do procesu. Przedsiębiorca będzie zobowiązany sprostać wszystkim wymogom nowej procedury. Uchybienie któremukolwiek z obowiązków, zwłaszcza w sferze dowodowej, może spowodować przegranie sprawy. Warto więc rozważyć powierzenie swoich spraw profesjonalnemu pełnomocnikowi, który będzie
w stanie przeprowadzić klienta przez przygotowania do procesu, a następnie wspomóc go w trakcie postępowania sądowego.

Koniec z fikcją doręczeń

Wierzyciele, uważajcie na nadchodzące zmiany w zakresie doręczeń w procedurze cywilnej! Już 7 listopada 2019 roku wejdą w życie zmiany w procedurze cywilnej likwidujące tzw. fikcję doręczenia.

Dotychczas pisma sądowe, które nie zostały podjęte przez dłużnika, były dwukrotnie awizowane, a następnie trafiały do akt sprawy ze skutkiem doręczenia. W efekcie dłużnik nie mógł uchronić się przed spłatą swoich długów poprzez unikanie odbioru korespondencji sądowej.

Od 7 listopada 2019 roku procedura doręczeń będzie wyglądać zupełnie inaczej. Zgodnie z nowymi przepisami, jeżeli pozwany (Wasz dłużnik), pomimo powtórnego awizo nie odbierze pozwu lub innego pisma procesowego wywołującego potrzebę podjęcia obrony jego praw, a w sprawie nie doręczono mu wcześniej żadnego pisma, Sąd odeśle Wam odpis pozwu i zobowiąże do doręczenia go za pośrednictwem komornika w terminie dwóch miesięcy. Wierzyciel, w terminie dwóch miesięcy od dnia doręczenia mu tego zobowiązania będzie musiał złożyć do akt sprawy potwierdzenie doręczenia pisma dłużnikowi za pośrednictwem komornika albo zwrócić pismo i wskazać aktualny adres dłużnika lub dowód, że dłużnik przebywa pod adresem wskazanym w pozwie. Jeśli w wyznaczonym terminie komornikowi nie uda się doręczyć pozwu dłużnikowi, a także nie uda się zdobyć dowodu, że dłużnik przebywa pod wskazanym adresem lub nie uda się ustalić aktualnego adresu dłużnika, postępowanie sądowe może zostać zawieszone!

Dodatkowo, warto pamiętać, że komornik nie będzie podejmował się doręczenia pozwu za darmo. Wierzyciel będzie musiał za to zapłacić 60 zł. Jeżeli zajdzie potrzeba poszukiwania przez komornika adresu zamieszkania dłużnika, wierzyciel będzie musiał zapłacić dodatkowo 40 zł.

Po analizie zmian w prawie nasuwa się jeden oczywisty wniosek – windykacja będzie droższa i trudniejsza.

Wszelkie sprawy skierowane do Sądu przed 7 listopada 2019 roku będą rozpatrywane według obecnych, dogodniejszych dla wierzycieli zasad, więc nie warto zwlekać z dochodzeniem swoich roszczeń.